Zmierzchem uciekam.
Noc bywa azylem.
Idę do jutra krainą szarości,
by złoto łąk kołysało poczucie winy.
Wypełnić pustkę matczynej miłości,
siebie szukając.
W szczerości każdego dnia,
odnaleźć świątynię spełnienia.
Obrazy, które zakwalifikowały się do Biennale Sztuki są magiczne. To esencja mojego malarstwa. Jest w nich wszystko, co kocham… Mgły, cienie, szarości, złoto, niedopowiedzenia. Ulotność, a zarazem ciężar. Spójność i kontrast. Sami oceńcie…
Do obrazów powstała też poezja. To dwa wiersze, napisane któregoś, jesiennego wieczoru.
„I znowu zakrada się mgła”
Kradnie, gdy śpię. Rano świat wygląda inaczej. Mglisty powiew melancholii zamyka oczy. Szary blask tupie głośno. Obudź się. Wyruszam po złotych nitkach intuicji, delikatnych i kruchych.
Prowadź mnie moja ironio losu tam, gdzie jest mój dom.
„Nie bój się zachodzącego słońca”
Zmierzchem uciekam. Noc bywa azylem. Idę do jutra krainą szarości, by złoto łąk kołysało poczucie winy. Wypełnić pustkę matczynej miłości, siebie szukając. W szczerości każdego dnia, odnaleźć świątynię spełnienia.